Przeglądałem ostatnio archiwum na jednym z amerykańskich portali traktującym o e-marketingu i natrafiłem na ciekawy tekst. Dotyczył on zagadnienia związanego z - nazwijmy je - "powtórkami".
Zastanawiasz się pewnie: "Co to są te 'powtórki'?".
Jest to nic innego jak powtórne przesłanie określonego przekazu do odbiorcy, który otrzymał go już wcześniej. Może to być newsletter bądź e-zin, lub informacja ofertowa. Taka powtórna wysyłka przeprowadzana jest do tych samych odbiorców po kilku dniach (do tygodnia) od wysłania pierwszej. Pewnie takim
najprostszym przykładem tego może być wysłanie maila tekstowego z linkiem do wysłanego wcześniej maila w HTML - tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś przegapił lub miał problemy z tym mailem...
Od razu chciałbym zaznaczyć, iż robiąc powtórki (w tradycyjnym ich znaczeniu) NIE WYSYŁA SIĘ DO TYCH, KTÓRZY OTWORZYLI PIERWSZĄ WIADOMOŚĆ - to źle wpływa na wizerunek marki, wiarygodność i zaufanie do listy mailingowej...
Po co się to robi?
Najprostszą odpowiedzią jest zwiększenie wskaźników skuteczności kampanii: ilości otwarć, kliknięć - a w wypadku maili ofertowych również wskaźnika konwersji.
Pomyśl tylko... Jeśli jesteś początkującym marketerem skuteczność Twoich przekazów pewnie jest niższa od innych i może wynosić w granicach 30% (procent otwarć z wysłanych maili). To daje 70% ludzi, którzy nie zobaczyli tego, co chciałeś przekazać.
Pozostaje niesmak i odczucie, że jest tam jeszcze 70% potencjalnie zainteresowanych przekazem, ale się o tym nie dowiemy, gdyż nigdy go nie zobaczyli... A może by tak... wysłać im raz jeszcze?! Dajmy im jeszcze jedną szansę - zasługują na to.
Jakim kosztem?
Autorka oryginalnego tekstu postawiła się w dwóch rolach: jako użytkownik sieci i jako specjalista od e-marketingu.
Jako użytkownik wskazała na fakt, iż niektórzy świadomie nie otwierają maili, gdyż np. nie mają czasu, a gdy przychodzi drugi to myślą: "O nie, kolejny e-mail!" Kto nie ma konta od miesiąca czy dwóch wie doskonale, iż użytkownicy i tak zalewani są różnego rodzaju e-mailowymi informacjami i czasem mają już tego dość - a tu ktoś wymyślił, żeby powtórzyć poprzednią wiadomość. Napisała wręcz, że: "Nie czuje się wcale zaniedbywana, gdy
zdarzy mi się nie otworzyć jakiegoś maila i opuścić jakiś wątek. Czasami jestem po prostu zbyt zajęta. Nadrobię to
następnym razem. Tak więc wysyłanie powtórki jest nie koniecznie przysługą".
Odpowiadając natomiast jako specjalista ds. e-marketingu zaznaczyła, że bardzo zależy jej na wynikach (czyli na statystykach kampanii). Jednak równie martwi się o ilość e-maili o obiegu. Jeżeli ruch w sieci zwiększy się o kolejne kilka procent wynikłych z "powtórek", wzrośnie tym samym konkurencja w skrzynkach odbiorczych użytkowników. E-maile będą już tam konkurować i to z coraz większą mocą.
Do tego dochodzą jeszcze koszty związane z powtórzenia wysyłki - oczywiście większe dla tych, którzy nie korzystają ze swoich baz, zasobów i/lub korzystają z drogich programów.
Przyznać muszę, iż po przeczytaniu tego (szczególnie o wątku o wzroście ruchu) lekko się przejąłem.
Dlaczego?
To proste - przyznam szczerze, iż nasz serwis oraz moi klienci korzystamy z "powtórek"... jednak w trochę innym sensie i na innych zasadach. Po prostu przystosowałem ten pomysł do moich potrzeb i to samo robię czasami dla moich klientów.
Założę się, że większość z Was również to robi nie mając o tym nawet pojęcia.
W pełni zgadzam się z autorką, że większość tych, którzy wykorzystują "powtórną wysyłkę" robi to jedynie po to, aby dołożyć kilka procent do ich marnych, bądź średnich wyników.
W pełni zgadzam się również z tym, iż należy rozważnie i nie za często robić takie wysyłki. Raczej okazyjnie, gdy jest akurat to coś bardzo ważnego i chcemy aby więcej ludzi to przeczytało. W innym wypadku ludzie szybko do tego przywykną i będą ignorowali i drugiego maila... a wówczas będę miał "okazję" do napisania tekstu o "powtórce z powtórki"... czego sobie i wam nie życzę.
Jednak, jak już wspomniałem, ja używam powtórek (i wy pewnie też), ale w innym sensie i znaczeniu (bo cel przeważnie jest ten sam).
Powyższy schemat powtórek osobiście mnie drażni. Tylko raz lub dwa razy zrobiłem coś takiego jak powtórzenie mailingu z tą samą treścią newslettera. Jednak było to działanie w wyjątkowych okolicznościach, tzn. coś poszło nie tak podczas wysyłki i nie dotarła ona do odbiorców, a pewna część raportu wykazała błędne
adresy (choć ja bardzo dbam o swoje listy). Wówczas powtórzyłem cały proces i wysłałem te same maile po raz drugi.
Innymi słowy - nie jestem zwolennikiem wysyłania newslettera czy e-zinu po raz drugi.
A tak przy okazji - mierzenie takiej wysyłki jest kompletnie bez sensu, gdyby wrzucać to do jednego worka (pierwszą i drugą wysyłkę) i pokazywać jako jedne statystyki. Lepiej to zrobić tak, jak w przykładzie poniżej:
Wysyłka oryginalna:
- Ilość: 100.000 adresów e-mail
- Otwarcia (open rate): 30% (n = 30.000)
- Wskaźnik kliknięcia (Click-through rate): 7.0 percent (n = 7.000)
- Wskaźnik kliknięć do konwersji (Click-to-conversion rate): 2.0 percent (n = 140)
Powtórka:
- Ilość: 70.000 (100.000 minus 30.000 otworzonych wcześniej)
- Otwarcia (open rate): 10 percent (n = 7.000)
- Wskaźnik kliknięcia (Click-through rate): 2.5 percent (n = 1.750)
- Wskaźnik kliknięć do konwersji (Click-to-conversion rate): 1.0 percent (n = 17,5)
Postanowiłem zbadać skuteczność moich wersji "powtórek" i zobaczyć, czy jest to dobre rozwiązanie. Jednak zanim podam konkretne wyniki testu - opiszę jak zmieniłem i wykorzystuję ten proces.
Na początek trzy moje założenia:
- NIGDY NIE prowadzę powtórek newsletterów czy e-zinów (maili informacyjnych) !!
- NIGDY NIE wysyłam tej samej treści przekazu !!
- Wykorzystuję je TYLKO do maili ofertowych (i to nie do wszystkich) !!
Ideę mojej modyfikacji przedstawię na przykładzie z naszego serwisu. Stworzyliśmy na zlecenie firmy Habys (producent stołów do masażu) i przy współpracy z serwisem Masaze.pl "Kurs Marketingowych Porad Dla Masażystów (i nie tylko)". Kurs jest reklamowany między innymi za pomocą darmowej wersji próbnej, składającej się z kilku wybranych lekcji zaczerpniętych z całego kursu. Jest to seria wiadomości follow-up - jest ich dokładnie 8:
[ 0 ] - \imię subskrybenta\, to jest strzał w dziesiątkę...
[ 1 ] - Lekcja :: Wstęp
[ 1 ] - Lekcja 3 :: List powitalny, czyli jak zwiększyć zadowolenie klienta już po pierwszej wizycie...
[ 1 ] - Lekcja 8 :: Darmowa reklama w mediach
[ 1 ] - Lekcja 19 :: Jak umówić klienta na pierwszą wizytę?
[ 1 ] - \imię subskrybenta\, co Ci się podobało...
[ 3 ] - \imię subskrybenta\ ja w sprawie formalnej...
[ 7 ] - \imię subskrybenta w dopełniaczu\ - Prośba do Ciebie
W nawiasach kwadratowych w powyższej tabelce znajduje się ilość dni, po jakiej wielokrotny autoresponder wysyła kolejną wiadomość w kolejce:
[ 0 ] - w ten sam dzień po ostatniej wiadomości - w tym wypadku po potwierdzeniu zapisania na listę;
[ 1 ] - jeden dzień po ostatniej wiadomości z kolejki, itd.;
Kurs ma więc 2 główne cele:
- pozyskać adres e-mail odwiedzającego,
- zachęcić do kupienia pełnej wersji (kliknięcie w link zamówienia i konwersja).
Organizacja:
- Link zamówienia znajduje się w 1, 6, 7 i 8 wiadomości;
- Gdy w trakcie kursu zostanie złożone zamówienie, automatycznie przerywany jest proces wysyłki dalszych wiadomości z listy (w którymkolwiek momencie by się znajdował), a subskrybent trafia do listy w której znajduje się kolejna sekwencja (2 maile), tym razem z danymi do wpłaty;
- Wysyłka oryginalna w tej sekwencji to wiadomość 6 [ \imię subskrybenta\, co Ci się podobało... ];
- Powtórka to wiadomość 7 [ \imię subskrybenta\ ja w sprawie formalnej... ] wysyłana w 3 dni po "oryginale";
- UWAGA!! Ostatnia wiadomość NIE jest kolejną powtórką - jest prośbą o opinię na temat kursu próbnego oraz o podanie przyczyny dla jakiej subskrybent nie zdecydował się na zamówienie;
- Stworzona została specjalna strona - tzw. landing page, na której znajduje się formularz zamówienia.
Poniżej przedstawiam treść wiadomości oryginalnej oraz powtórki.
E-Mail "oryginału" znajdziesz tutaj
E-Mail "powtórki" znajdziesz tutaj
Jak widać powtórka wykorzystana jest tu w zupełnie inny sposób niż opisana wyżej "tradycyjna" wersja. Moim założeniem przy jej tworzeniu było, aby subskrybent wszedł na przygotowaną stronę, która była wcześniej sprawdzona i posiada duży współczynnik konwersji.
Powtórzenie w mojej sekwencji nie ma takiego samago tekstu - jednak choć treść jest inna, to przekaz (i cel) pozostają te same.
Dlatego w mailu powtórkowy znajduje się *prośba* o sprawdzenie linku. Czy
jest to skuteczne, to można będzie ocenić po danych o których za chwilę.