Dzięki nawiązaniu współpracy z miesięcznikiem "Marketing Polityczny" mamy możliwość przedrukowywania interesującyh materiałów.
Na pierwszy ogień idzie więc wywiad z Agnieszką ROTHERT na temat e-marketingu politycznego. Zapraszamy do lektury.
„Technologie wymuszają zmiany w zachowaniach. Widać to wyraźnie w przypadku wpływu wynalazku telefonu, radia czy telewizji na sposoby prowadzenia kampanii politycznych. Tymczasem mimo tego, że Internet zwiększa możliwości kontaktu, jego potencjał nie jest wykorzystywany. On zaś stał się swoistym lustrem społecznym. Z tym, że pojawia się brutalne prawo podłączenia – jeżeli nie jesteś podłączony do sieci, to nie istniejesz”.
MP: Czym jest DEMO-NET?
Agnieszka Rothert: DEMO-NET jest po prostu odbiciem naszej rzeczywis-tości w Sieci. Wydaje się, że po okresie fascynacji i entuzjazmu Internetem jako środkiem demokratyzacji i nową przestrzenią społeczną przyszło otrzeźwienie. Upowszechnienie, rosnąca komercjalizacja i trywializacja spowodowały, że Internet stał się lustrem społecznym.
A Technopolis?
Technopolis jest próbą opisania protestu i postępowej aktywności politycznej w przestrzeni wirtualnej. Nawiasem mówiąc poszerzeniem i pogłębieniem tej analizy jest „Cybernetyczny porządek polityczny”, w którym pokazuję zjawiska powiązania technologii, społeczeństwa i polityki w kategoriach teorii złożoności.
Czym w takim razie jest cyberpolityka?
Cyberpolityka to polityka, która jest ściśle związana z technologią. Przy czym, nie chodzi tu o to, że rozgrywa się w przestrzeni wirtualnej (chociaż może tak być) ale wykorzystywane są nowe technologie komunikacyjne i specyficzne formy organizowania. Na przykład ruch alterglobalistów posługuje się gadżetami technicznym ułatwiającymi komunikację i koordynację stosując równocześnie odpowiednie strategie działania (dodajmy, że skuteczne) nazywane „rojeniem się”. To mnogość małych dobrze zorganizowanych grupek, które w sposób elastyczny stosuje taktykę „zgromadzenie”, „atak”, „rozproszenie”.
Jak ocenia Pani wpływ nowych technologii, w tym Internetu, na politykę?
Myślę, że wpływ jest obustronny. Technologie na pewno wymuszają zmiany w zachowaniach. Widać to wyraźnie w przypadku wpływu wynalazku telefonu, radia czy telewizji na sposoby prowadzenia kampanii politycznych. Ale z drugiej strony pamiętać należy, że technologia nie jest neutralna. Rozwój technologiczny jest wyborem politycznym. Chociaż zawsze istnieje pewna nieprzewidywalność i samoorganizacja, czego dobrym przykładem jest właśnie Internet. Transformacja rozproszonego poziomego systemu wojskowego w ogromną globalną Sieć wynikała z mnóstwa drobnych zmian techno-społecznych, które wywołały niezamierzony efekt lawiny (albo jak kto woli rozlanego mleka).
Jak jest w Polsce a jak w innych krajach jeżeli chodzi o znaczenie Internetu w polityce?
Oczywiście Internet jak każda technologia może być i jest wykorzystywany w celach politycznych. Jednakże, w tym kontekście istotny wydaje się być problem dostępu i przepaści cyfrowej. W kategoriach globalnych, to pogłębiające się różnice pomiędzy biednym Południem i bogatą Północą (ze wszystkimi tego konsekwencjami społecznymi, gospodarczymi i politycznymi). Ale także w poszczególnych krajach istnieją spore grupy „wykluczonych”, bez dostępu do Sieci, nie umiejących korzystać z możliwości komunikacyjnych i informacyjnych. Polska zaś wydaje się być w tyle, nawet w porównaniu z innymi krajami w naszym
regionie.
Na czym polega zjawisko społeczeństwa
informacyjnego?
Prawdę powiedziawszy nie do końca wiem co ono oznacza. Może to jest społeczeństwo sieciowe? Ponieważ zajmuję się strukturami sieciowymi, postrzegam społeczeństwo i politykę w kategoriach gęstniejącej siatki powiązań komunikacyjnych. W tym sensie społeczeństwo informacyjne rozumiem jako funkcjonujące w oparciu o stały przepływ informacji. Ale istotna
nie jest nie tyle sama informacja lecz struktura (sieć) powiązań i komunikacja.
Jakie korzyści zarówno wyborcy i politycy, mogą odnieść ze względu na rozwój nowych technologii, przede wszystkim Internetu?
Zapewne większe możliwości kontaktu. Podkreślam jednak, że sama technologia nie wystarczy. Potrzebna jest chęć współdziałania. Wydaje się, że w odniesieniu do tradycyjnej polityki, interaktywny (nie mówiąc już o „inter-kreatywnym”) potencjał Internetu jest nie wykorzystywany. Jeśli chodzi o partie polityczne to zapewne z premedytacją, ponieważ nauczyły się do perfekcji wykorzystywać „stare media”.
Czy wirtualna przestrzeń może być zagrożeniem dla demokracji? Czy nie obawia się Pani sterowania poprzez Internet, informacją czy mówiąc precyzyjniej – wyborcami?
Banalnym jest stwierdzenie, że technologie zawsze mogą być zagrożeniem. Wszystko ma Janusowe oblicze: złe i dobre. Być może realniejsza niż nam się wydaje jest wizja globalnego panoptikum – państwa nadzoru. Sami się na nią godzimy, czy to w imię bezpieczeństwa, czy też rozrywki i przyjemności konsumpcji. Zresztą, nie potrzeba Internetu żebyśmy przyswajali sobie codziennie sporą dawkę ogłupiającej papki. Wystarczy włączyć telewizor czy nawet otworzyć gazetę.
Jaki wpływ w przyszłości będzie miał Internet oraz inne nowe technologie na politykę?
Nie wiem. Ale sądzę, że technologie sieciowe podbijają świat. Niepokojące jest to, że w coraz większym stopniu opierają się one na naśladowaniu natury, mają wbudowany mechanizm spontanicznego samorozwoju i uczenia się. To dopiero jest wielka niewiadoma!
Według Pani, demokracja przyszłości, wyglądać będzie…
Prawdę powiedziawszy to nie wiem. Może coś w rodzaju „rządów sieci”. Rozproszonej i podzielonej władzy i suwerenności. Coś raczej w rodzaju „kosmokracji”. Z tym, że pojawia się brutalne prawo podłączenia – jeżeli nie jesteś podłączony do sieci to nie istniejesz.
AGNIESZKA ROTHERT
Doktor nauk politycznych. Od 1992 roku, pracownik instytutu Nauk Politycznych, Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Obecnie na stanowisku adiunkta w Zakładzie Systemów Politycznych. Autorka m.in. takich książek jak: „DEMO–NET: wirtualna projekcja rzeczywistości”, „Technopolis: wirtualne sieci polityczne” oraz „Cybernetyczny porządek polityczny”.
Rozmawiał Piotr Gołębiowski